15 godzin trwała moja tułaczka do Silliguri. Czasami zdawało mi się, że nie jechaliśmy asfaltem czy nawet drogą szutrową, tylko na wprost przez dzikie pola. W dodatku im dalej na północ jechaliśmy było coraz zimniej, oj czuć już powiew Himalajów, trzeba będzie się przeprosić z długimi spodniami i Adidasami, a szorty i sandały wrzucić na dno plecaka. Na szczęście o 9tej było już po wszystkim. Silliguri to tylko przystanek w drodze do Darjeeling. Zaraz przy przystanku autobusowym zaczepił mnie naganiacz oferując miejsce w jeepie za 105Rp. Jako że cena była tylko o 30Rp wyższa niż cena autobusu, pomyślałem czemu nie. Po 15 minutach zebrał się cały samochód pasażerów. Ruszyliśmy w 2 godzinną drogę, przez góry i przełęcze. Widok był niesamowity, tak nie da się ukryć KOCHAM GÓRY!!! Już nie mogę doczekać się Nepalu. Znowu chciałem znaleźć jakieś tanie lokum. Udało się w hotelu New Galaxi, mimo że nie było, tak jak pisali w przewodniku, sali zbiorowej, miałem miły, schludny pokój z łazienkom i przepięknym widokiem na okoliczne szczyty, za 150Rp. czyli 10 zł.
Tutaj hindusi wyglądają inaczej, bardziej przypominają Nepalczyków, no i co najważniejsze wreszcie pojawiły się ładne dziewczyny, w modnych nowoczesnych ciuchach. I tak na pierwszy rzut oka ludzie wydają się milsi i bardziej otwarci i weseli, tacy uśmiechnięci ludzie gór:)
1 komentarz:
piękna puenta :) wskakuj zatem w kalisraki i cała naprzód!!!
Prześlij komentarz